Linki »
Serwis »
Forum »
Firmy »
Kontakt »
Strona główna »
Strona Główna
Bocian biały on-line
Wyszukiwarka
Wczoraj i dziś
Międzyrzecze
Samorzad
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Zespół Szkolno Przedszkolny
Międzyrzecze
GOK
Międzyrzecze
Biblioteka
Międzyrzecze
O¶rodek Zdrowia
Międzyrzecze
Parafie
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Stowarzyszenie Przyjaciół Międzyrzecza
Międzyrzecze
OSP
Międzyrzecze
Międzyrzecze
KGW
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Zespół Międzyrzeczanie
Międzyrzecze
Emeryci
Międzyrzecze
Kluby sportowe
Międzyrzecze
Międzyrzecze
Koło łowieckie
Międzyrzecze



Pozdrowienia    dodaj
Temat miesiąca
Strona główna
powrt

 Kazanie- 29 marca 2020 r- ks. Andrzej Dyczek

 
     „Dlatego i Jezus, aby uświęcić lud własna krwią, cierpiał poza bramą. Wyjdźmy, więc do niego poza obóz, znosząc pohańbienie jego.
     Albowiem, nie mamy tu miejsca trwałego, ale tego przyszłego szukamy;- Hebrajczyków” 13,12-14
 
      Epidemia trwa. Zbiera swoje żniwo na całym świecie. Dotyka kolejnych ludzkich istnień. Wielkie ludzkie wysiłki, nie potrafią jej powstrzymać. Próbujemy się chronić odpowiednimi zaleceniami i sposobami. Ta walka jest trudna i uciążliwa. Wielu ludziom brakuje cierpliwości, wpadają w rozpacz. Pojawia się głęboki lęk i strach.
   Spotykamy się z wielkim heroizmem i poświeceniem lekarzy, pielęgniarek, ratowników, na całym świecie. Oni powiedzielibyśmy słowami naszego biblijnego tekstu wyszli poza obóz by ratować i narażać swoje życie, dla dobra innych.
   Czy jesteśmy świadomi, co oni czują, przeżywają, robią dla dobra innych?
      A przecież oni też mają swoje rodziny, bliskich i ukochanych. Mają, dla kogo żyć. Mają swoje plany i marzenia. Chcą też cieszyć się z życia.  
    Czy potrafimy im okazać wdzięczność, czy powierzamy ich w naszych modlitwach, czy prosimy naszego Pana by ich chronił i opiekował się?
   Ten lęk i strach, który przeżywamy, być może pozwoli nam inaczej przeżywać, to, co przeżywał Chrystus.
     Nasz Pan był wielki i niesamowity. Nie szukał chwały i zaszczytów, choć robił tyle dobra dla ludzkości. Był i jest Panem cudów. Uzdrawiał, wskrzeszał, przemieniał ludzkie myślenie, panował nad żywiołami, potrafił karmić nie tylko słowem, ale i chlebem, rozumiał niedolę i bezsilność ludzi, krzyk ich niemocy i rozpaczy. Mówił im zawsze prawdę i nie bał się piętnować zła.
   Ale tak, jak my dzisiaj w czasach epidemii, tak i On miał taki czas, gdy odczuwał wielki lęk i strach. Było to widoczne podczas Ostatniej Wieczerzy, ale jeszcze bardziej w ogrodzie Getsemane, gdy w swoim duchowym boju tak bardzo się zmagał. Ten lęk narastał. Wiedział, jak trudne to będzie. Już za chwile Jego nieprzyjaciele, przyjdą go aresztować, potem odbędzie się błyskawiczny sąd przed Radą Żydowską, gubernatorem rzymskim Piłatem, królem żydowskim Herodem. Za wyjątkiem malej garsteczki ludzi, którzy nie będą mieli odwagi i siły go bronić, wszyscy się od Niego odwrócą.
      On wiedział, co go czeka. Bał się tego bardzo, ale wiedział, że Jego śmierć będzie ratunkiem i ocaleniem. Aby uświęcić lud własną krwią.
     Dla nas współczesnych chrześcijan, ten obraz składania ofiar jest inaczej odbierany niż dla wyznawców judaizmu, czyli religii żydowskiej.
   Dla wyznawców Starego Testamentu kult ofiarniczy był bardzo ważny. Ofiara złożona z zwierzęcia miała nieść odpuszczenie win dla przychodzących do Boga i składających dar.
   Pan Jezus miał złożyć najcenniejszą ofiarę, ofiarę swojego życia by nas odkupić od grzechu, śmierci i władzy szatana.
   Był gotowy na hańbę, poniżenie i śmierć, by zmienić nasze położenie, odbudować zerwana więź z naszym Ojcem, by dać nam zbawienie i życie wieczne.
   Myślę, że dzisiaj, kiedy odczuwamy lek i strach, inaczej czujemy, to, co On dla nas musiał przeżywać. Jeszcze bardziej doceniamy Jego heroizm, poświecenie i w końcu Jego śmierć. Tym bardziej jesteśmy wdzięczni dla Chrystusa i nie pozostajemy głusi i obojętni wobec Niego.
      W tamtych czasach egzekucje odbywały się poza miastem, by przekleństwo grzechu nie skalało wszystkich mieszkańców i uczyniło ich nieczystymi i niegodnymi przed Bogiem.
   Golgota dla ówczesnym ludzi było miejscem przeklętym, gdzie skazywano przestępców. Dla nas stało się miejscem  ocalenia i ratunku ofiarowanego nam przez naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa.  
   „ Wyjdźmy, więc do niego poza obóz znosząc pohańbienie Jego. Albowiem nie mamy tu miasta trwałego, ale tego przyszłego szukamy”.
 Otrzymaliśmy życie. Możemy je rozwijać. Rozwijać swoje plany i marzenia. Cieszyć się małżonkiem, dziećmi, czy wnukami. Dostrzegać piękno otaczającego świata, korzystać z odpoczynku. Choć przyznać musicie, że to tylko jedna strona życia. Jest i druga cierpienie, niepowodzenie, nieszczęście, rozstania, choroby, lęk i niepokój.
      Patrząc na nasze życie musimy zrobić jeden ważny krok, by nasze życie miało sens, głębie. Musimy w tym życiu, zostawić na chwilę ten obóz życia, w którym mieszkamy. Wyjść poza niego i stanąć pod krzyżem Chrystusa na Golgocie i wyznać:   Panie! Twoje cierpienie, Twoje poświecenie! Twoja śmierć stała się ratunkiem dla mnie. Panie wyznaję ci swoje grzechy i chce przyjąć Twój ratunek.
    Ty, tak bardzo nas wszystkich ukochałeś, byłeś gotowy cierpieć i umrzeć za mnie i za każdego człowieka.
 Twoje dzieło stało się nie przekleństwem, ale błogosławieństwem dla mnie. Ocaleniem, ratunkiem i zbawieniem!
   Nie mamy tu miejsca trwałego, ale te przyszłego szukamy. Trwałego, pięknego, wiecznego.
   Tutaj, choć urządzamy nasze domy, dopieszczamy, czynimy je przytulnymi, prędzej czy później tak jak my one starzeją się, niszczeją, wymagają prędzej czy później remontu.
 A Dom ojca- niebo to cos zgoła odmiennego. Czego nie jesteśmy pojąć naszym rozumem i zmysłami, co nie jesteśmy wyrazić nawet najbardziej subtelnymi słowami.
   Bez naszego Pana Jezusa, bez Jego krzyża, bez naszego wyznania i pójścia z Nim przez życie nie dojdziemy do tego miasta trwałego i wiecznego.
   Wychodźmy poza obóz naszego życia do naszego Pana Jezusa Chrystusa. Kochajmy Go. Naśladujmy. Ceńmy sobie Jego w naszym życiu.
     A w naszych dzisiejszych lekach i niepokojach mówmy Mu o tym, mając świadomość, że On przecież tez to przeżywał w swoim życiu, by wypełnić swoje wielkie dzieło miłości dla nas.
   Rozmawiajmy z Nim, powierzając swoje życie, naszych najbliższych i świat, i ludzi na świecie, bo wszyscy bardzo Go potrzebujemy.
         Amen     ks. Andrzej Dyczek
 
powrt
Copyright ⓒ Stowarzyszenie Przyjaciół Międzyrzecza 2007-2020