Miedzyrzecze.org.pl

Archiwum forum Międzyrzecza

Nie jesteś zalogowany./Not logged in

Ogłoszenie

PRZEGLĄDASZ ARCHIWUM MIĘDZYRZECZA

#1 2013-05-22 11:22:25

timoidua
Gość/Guest

Śmieci Po Nowemu

Na początek postawię taką oto tezę. Uwaga:
Ustawa „śmieciowa” w obecnej formie to czysty absurd i zwykłe złodziejstwo.
Pewnie nie takie były intencje ustawodawców, ale wyszło jak zwykle i to po części nie tylko z winy rządu, ale także i gmin, a więc po części to pewnie też nasza, obywateli wina, bo o ile w skali kraju nasze głosy w wyborach praktycznie nie mają żadnego znaczenia, o tyle lokalnie sprawa wygląda nieco inaczej i tu już mamy wpływ na to kogo wybieramy do rządzenia nami i kto w naszym imieniu podejmuje głupie decyzje, ale nie o tym jest ten wpis. Wróćmy do tematu pt.: śmieci po nowemu. Wg źródeł rządowych podobno 30% obywateli w ogóle nie płaci za śmieci, wywożąc je do lasu, podrzucając w miejsca publiczne lub sąsiadom no i rząd+samorząd musiał coś z tym zrobić. No i zrobili, a wyszło im jak zwykle. Ale po kolei.
Trzeba zacząć od tego, że każde naliczenie obywatelowi opłat za śmieci, które nie uwzględnia ilości wyprodukowanych przez niego śmieci jest złodziejstwem, oszustwem, prowadzi do absurdów oraz możliwości nadużyć i jest niesprawiedliwe, bo zawsze ktoś będzie poszkodowany, a inny będzie z tego czerpał korzyści.
ABSURD NR I – opłata za śmieci uzależniona od zużycia wody (nie występuje u nas w gminie, ale w innych miejscowościach a i owszem więc kto wie co za jakiś czas wymyślą nasi włodarze)
Na przykład naliczanie opłat za śmieci ze względu na ilość wody, którą zużywają mieszkańcy podczas użytkowania nieruchomości jest absurdem w najczystszej postaci. Jak ktoś się kąpie w 250 litrowej wannie jacuzzi bo tak lubi, to go relaksuje i płaci za ten luksus ze swoich pieniędzy odpowiednio większe rachunki za wodę i ścieki, to automatycznie oznacza, że produkuje kilka razy więcej śmieci niż fan kilkuminutowego prysznica, który np. też wolałby wannę, ale mu nie wchodzi do jego mini łazienki. Wychodzi z tego, że w rzeczywistości im rzadziej się kąpiesz, pierzesz, myjesz itp. tym mniej płacisz za śmieci.
Ekonomia takich działań sprawia, że warto być śmierdzielem i brudasem bo to się opłaca. Kąpiesz się raz w tygodniu - płacisz mniej za śmieci. Piękna edukacja. Nie ma co. Cud, miód, malina. Ale to ma sens i to głęboki, bo w łatwy sposób będzie można rozpoznać kto jest tzw. „ekologiem”.  Serio. Wchodzisz do autobusu czy tramwaju i rozpoznajesz „ekologa”, który dba o środowisko po odorze i brudzie jaki się za nim ciągnie. Im bardziej śmierdzi i jest brudny tym mniej produkuje śmieci. Przecież to oczywiste.
Prywatnie znam paru takich obywateli z widzenia i faktycznie są to „ekolodzy” czystej wody. Najczęściej można ich spotkać na dworcach kolejowych i autobusowych. Z reguły tam też sypiają i co zauważyłem regularnie zajmują się segregacją śmieci grzebiąc w śmietnikach. Dodatkowo oddają posegregowane odpady do punktu skupu, a z kolei sami nie produkują zbyt wielu śmieci i jeszcze wspierają rodzimy lokalny biznes spirytusowy. Kurcze nie dość, że ekolodzy, to jeszcze świadomi konsumenci-patrioci. Więc chyba coś w tym jest i może zamiarem rządu było, żeby w Polsce pojawiło się więcej właśnie takich obywateli. To by tłumaczyło dodatkowe zachęty rządowe do bycia „ekologiem” np. regularne podnoszenie podatków. Także jak widać jest to o wiele szersza akcja niż pozornie nam się wydaje.
Przecież od dawna wiadomo, że te wszystkie wypachnione, czyściutkie „buce i wykształciuchy” pod krawatem produkują więcej śmieci, niech więc płacą więcej. Pewnie do tej pory „buce i wykształciuchy” w ogóle nie płaciły za śmieci, tylko nocami ładowały swoje śmieci do prywatnych samochodów i wywoziły je do lasu. Stąd te wszystkie długie kąpiele  - po takiej brudnej robocie. Oczywiste  i logiczne. Z kolei ci co się kąpią raz w tygodniu to na 100% płacili za swoje śmieci. Produkowali mało śmieci, bo zużywali mało wody, a musieli za nie dużo płacić i rząd musiał coś z tym zrobić, bo to niesprawiedliwe było. No i zrobił. Teraz jak podlewasz trawnik latem to bije ci równocześnie licznik za śmieci bo przecież to oczywiste, że podlewając śmiecisz. Czyż nie? A jak masz studnię i ciągniesz hektolitry wody za darmo (i słusznie) to w ogóle nie produkujesz śmieci. No przecież to normalne jest w tym kraju.
Prywatnie martwię się o dalszy stan naszej gospodarki. Co się stanie z konsumpcją i popytem wewnętrznym jak ludzie przestaną zużywać mydło, szampon, proszek do prania, płyn do mycia naczyń? Przecież branża chemiczna może zaliczyć krach. To samo czeka spółki wodociągowe i kanalizacyjne. Nie chciałbym być w skórze ministra Rostowskiego. No, ale może za to ruszy do przodu branża dezodorantowo-perfumiarska, bo jakoś sobie trzeba będzie radzić z tym całym smrodem i brudem. Czas przetasować portfele inwestycyjne Panie i Panowie, będzie można nieźle zarobić w niektórych branżach na giełdzie.
ABSURD NR II – opłata za śmieci uzależniona od ilości mieszkańców w danej nieruchomości (ten zastosowano w gminie Jasienica)
Może mniejszy absurd niż opisany powyżej, ale także absurd i głupota jakich mało. Tym razem podam przykład z życia wzięty.
Mieszkam w domu jednorodzinnym. Od zawsze regularnie płacę za wywóz śmieci, mam na to dowody w postaci zapłaconych rachunków itp. Śmieciara przyjeżdżała do mnie raz w miesiącu (jeździ co 2 tygodnie, ale nie mam na tyle śmieci) i odbierała śmieci. W terenie działały 3 firmy zajmujące się odbieraniem odpadów, a więc na rynku panowała konkurencja, a ceny wywozu śmieci regulował rynek. W sumie płaciłem za wywóz śmieci 15zł za miesiąc dla 5-cio osobowej rodziny. Niedużo. Pewnie normalnie płaciłbym więcej i tak też bywało, ale człowiek myśli ekonomicznie i zaczyna kombinować jak płacić mniej. W moim przypadku decyzja była prosta. Albo zacznę segregować śmieci, albo będę za nie dużo płacił. Człowiek jak go to skubie po kieszeni to szybko dochodzi do prawidłowych rozwiązań.
W pierwszej kolejności już na etapie zakupów zaczęliśmy wybierać produkty mniej opakowane (np. warzywa, mięso i wędliny na wagę, a nie na tackach styropianowych czy pakowane pojedynczo w folię), wybraliśmy siatki na zakupy wielokrotnego użytku, żeby nie mieć u siebie tyle woreczków i reklamówek, zamontowaliśmy filtr do wody i odpadła konieczność kupowania tzw. mineralnej-kranówy w PET-ach. Mleko zacząłem brać od gospodarza (taniej i dowóz do domu) a więc odpadły opakowania wielomateriałowe (kartony po mleku 3 w 1 papier, plastik, metal), dodatkowo z tego mleka zacząłem metodą domową produkować biały ser, jogurty, kwaśne mleko itp. (odpadło sporo plastików z opakowań). Jaja też biorę od gospodarza, ja mu daję puste opakowania, a on przynosi pełne, to samo opakowanie z kartonu wykorzystujemy kilka razy, aż się potarga, a więc znów oszczędność na śmieciach. Mięso mam od gospodarza, wędliny produkuję sam (m.in. wędzę kilka razy w roku) i to nie tylko ze względu na śmieci, ale lubię wiedzieć co jem. Jak mi wcisną gdzieś woreczki foliowe to staramy się je użyć przynajmniej kilka razy. Założyłem przydomowy warzywniak i resztki zielone przerabiam na kompost.  Te działania  umożliwiły mi dość znaczne obniżenie ilości produkowanych śmieci, a więc i koszty ich wywozu. Ale to nie wszystko.
Wprowadziłem system segregacji odpadów. Mam w kuchni pod zlewem kilka koszy na śmieci na drewno i papier, folie i plastiki, resztki zielone, które zbieram na kompost, sporadycznie trafiają się metale, szkło, baterie. Po co się w to bawię? A no po to, że 500m ode mnie jest skup makulatury, plastików i złomu (choćby w dawnym Pagedzie). Plastiki i papier biorą ode mnie za darmo (choć bywają okresy, że płacą za te produkty). Za złom dostaję gotówkę. Gmina raz w roku organizuje wywóz elektroniki czy opon, z którego jak chciałem to mogłem skorzystać.
A więc jak widać podjąłem sam od siebie szereg działań proekologicznych i inicjatyw aby m.in. zmniejszyć ilość produkowanych śmieci. Dlaczego? Bo mi się to opłacało finansowo i to w wielu aspektach nie tylko śmieciowych. Przykładowo mam prawie za darmo warzywa, przetwory mleczne, wodę do picia a pozostałe produkty np. mięso mogę kupić taniej bezpośrednio od producenta. Wbrew pozorom wcale nie zabiera mi to dodatkowo więcej czasu, bo np. opieka nad warzywniakiem zabiera mi tyle samo czasu i kosztów co wcześniej utrzymanie trawnika. System do tej pory działał bardzo dobrze, a co najważniejsze wydajnie i ekonomicznie. Dzięki tym zabiegom udało mi się zredukować ilość śmieci do 1 kubła 120 litrów na miesiąc przy 5-cio osobowej rodzinie i zaoszczędzić kilkaset złotych w skali roku (normalnie pewnie musiałbym wywieźć ze 4 kosze na miesiąc). System działał i to bardzo dobrze – wydajnie i ekonomicznie. Dodatkowo dziecko od małego mogło się uczyć tego, że segregacja odpadów naprawdę się opłaca i osiągamy z tego niewielkim kosztem wiele korzyści. A więc system miał same zalety.
Ale rząd i władze gminy postanowiły to zmienić i „poprawić”. Wzięli się do roboty i od lipca będę przymusowo płacił haracz mafii (tzw. stałą opłatę) w wysokości 8zł od mieszkańca domu. Czyli zamiast 15zł będę płacił chcąc nie chcąc 40zł. Te cztery dychy to niższa stawka osiągalna w przypadku segregacji śmieci na tzw. mokre i suche. Za niesegregowane musiałbym zapłacić 75zł/miesiąc. Oczywiście będę płacił za segregowane, bo mam już wyrobiony nawyk. Suche odpady będą ode mnie zabierać 1 raz w miesiącu a mokre 2 razy.
Czyli na dzień dobry mój kochany rząd i urząd gminy w nagrodę za moje proekologiczne i proekonomiczne nastawienie do życia przywali mi podwyżkę za wywóz  śmieci w wysokości 160% więcej niż dotychczas. Śmieci wywożono ode mnie raz w miesiącu. Od lipca śmieciarki będą jeździć 3 razy w miesiącu i spalać 3 razy więcej paliwa oraz wytwarzać 3 razy więcej zanieczyszczeń powietrza. Segregację śmieci , którą rzeczywiście prowadziłem dość skrupulatnie (rośliny, papier, plastik, szkło, metale, baterie, do wywiezienia), bo mi się to opłacało, teraz będę robił byle jak. Prędzej czy później pewnie córka zapyta:
- Tatusiu, a czemu już nie segregujemy śmieci tak jak przedtem?
I co ja jej na to powiem? Że rząd i wójt stwierdzili, iż robiłem to zbyt szczegółowo. Teraz mam to robić byle jak i jeszcze za to płacić 160% więcej niż dotychczas.
Ale za to, dzięki staraniom rządu i lokalnego samorządu, dzięki tej nowej wyższej cenie za śmieci
MOGĘ PRODUKOWAĆ 15 (słownie piętnaście) RAZY WIĘCEJ ŚMIECI .
Zamiast 1 kosza na śmieci na miesiąc + 1 wycieczki raz na pół roku z papierem, plastikami i metalami do punktu skupu teraz będę mógł spokojnie zapełniać 5 koszy na odpady suche odbierane raz w miesiącu i 10 koszy na śmieci odpadów mokrych odbieranych 2 razy w miesiącu, jakie przysługują mi w ramach stałej opłaty za 1 mieszkańca, a jest nas pięcioro. Wprowadzając swój ekonomiczny system segregacji śmieci produkowałem 1 kosz na śmieci miesięcznie, teraz opłaca mi się bardziej wyprodukować  15 koszy śmieci (3 na głowę x 5 głów).
Skoro za wyprodukowanie jednego kosza na śmieci tak czy inaczej zapłacę tyle co za 15 koszy to po kiego grzyba mam ograniczać produkcję śmieci. Byłoby to działanie bez sensu i nieekonomiczne. Jak mam do wyboru 1 kosz za 40 złotych albo 15 koszy za 40zł (2,66zł za sztukę) to dla mnie taniej wychodzi wywalać 15 koszy śmieci w cenie 2,66zł za kosz niż 1 w cenie 40zł. Chyba logiczne.
Jak nie wyrobię normy 15 koszy na miesiąc to pogadam z sąsiadami, albo jakimiś lokalnymi przedsiębiorcami, którzy nie wyrabiają się ze śmieciami i słono za to bulą, żeby na czarno za niewielką opłatą przywozili swoje śmieci do mnie. Dzięki temu ja wyrobię normę i jeszcze być może na tym zarobię, bo zaprzyjaźniony przedsiębiorca woli zapłacić mi za 10 koszy 50zł niż powiedzmy 150zł za ich normalny wywóz. W efekcie przy okazji wywozu moich 15 koszy zamiast zapłacić 40zł to zarobię jeszcze 10zł na czysto (50zł przedsiębiorcy –  40zł mojego rachunku = 10 złotych zysku). Żyć nie umierać. Zastanawiam się czy się gdzieś nie ogłaszać, że przyjmę śmieci za niewielką opłatą.
Tylko ktoś upośledzony woli zapłacić za wywóz kosza na śmieci 40zł jak może za ten sam kosz zapłacić 2,66zł albo tak jak to opisałem wyżej jeszcze na tym zarobić 66 groszy na koszu. Wspaniały pomysł na dodatkowe dochody dla mnie i mojej rodziny. Teraz płaciłem 15 zł na miesiąc za wywóz śmieci, a od lipca dzięki zmuszeniu mnie do płacenia 40 zł za te sam śmieci zarobię na czysto co miesiąc ekstra 10zł i wyprodukuję 15 razy więcej śmieci. Wielkie dzięki kochany rządzie i wójcie za pomoc w rozwoju gigantycznej czarnej strefy i umożliwienie mi zarabiania na wywożeniu śmieci. Jest to przykład kompletnego braku myślenia i przewidywania konsekwencji swoich decyzji. Zapamiętam to sobie i wykorzystam swoją wiedzę przy najbliższych wyborach.
Walory edukacyjne dla dzieci też są. Otóż kochane dzieci w życiu nie warto przykładać się do segregowania odpadów i ochrony środowiska skoro, dzięki działaniom rządu i lokalnego samorządu bardziej opłaca się być cwaniakiem i produkować jak najwięcej śmieci, bo jak się pokombinuje to można jeszcze na tym nieźle zarabiać.
W istocie jedyny sprawiedliwy system to taki, w którym płaci się bezpośrednio za wyprodukowaną ilość śmieci. Koniec i kropka. Wiecie gdzie u nas w gminie zastosowano ten najbardziej sprawiedliwy i logiczny system? Na nieruchomościach niezamieszkałych i to jest
ABSURD nr III. 
Tak, tak. W istocie żeby jak najmniej płacić za śmieci wystarczy zadeklarować mniejszą ilość mieszkańców niż w rzeczywistości albo napisać, że nieruchomość jest niezamieszkała i płacić wtedy za śmieci tyle ile się w rzeczywistości wytworzyło czyli od kubła. W przypadku gminy Jasienica może drastycznie spaść ilość jej mieszkańców. Nagle większość rodziny znajdzie się na studiach, na wyjeździe i nie wiadomo jeszcze gdzie, ale nie w gminie. Dzieci przestaną się rodzić, a starsze osoby zaczną szybciej schodzić z tego świata. Oczywiście oficjalnie wg deklaracji, bo nieoficjalnie będzie po staremu. Dlaczego? Bo tak jest taniej, a skoro jedyny rozsądny system został przypisany nieruchomościom niezamieszkałym, to należy dążyć do tego, aby było jak najmniej mieszkańców i jak najwięcej nieruchomości niezamieszkałych, bo tak jest najbardziej ekonomicznie, wychodzi najtaniej i można istotnie obniżyć koszty wywozu swoich śmieci. Wystarczy zmniejszyć populację, przynajmniej na papierze.
Myślicie, że to niemożliwe, żeby ilość mieszkańców zmalała. Oto przykład ze współczesnej historii. Jakiś czas w temu w USA wymyślono, że w ramach ulgi na dziecko, która funkcjonowała od wielu lat należy w zeznaniu podatkowym wykazać nr ubezpieczenia społecznego (u nich to jest trochę inaczej niż u nas). Wiecie co się stało po roku? Zniknęło z ewidencji podatkowej 7 milionów dzieci, na które wcześniej podatnicy robili odpisy. Po prostu były to fikcyjne dzieci stworzone na potrzeby odpisu od podatku. 
I pomyśleć, że system mógł być taki prosty. Kupujesz w gminie worek 120 litrów powiedzmy za 12 złotych i oddajesz tyle do wywiezienia. Jak wyprodukujesz 2 wory to płacisz za dwa. Można stosować różne kolory worków do segregacji śmieci i te segregowane odbierać nawet za darmo - i pomyśleć jaki wtedy powstałby piękny system motywacyjny. Ludzie sami garnęli by się do segregacji śmieci i to bardzo szczegółowej, bo tak byłoby taniej. Jak źle posegregujesz to ci śmieci nie wezmą i masz problem. Konkurencja doprowadziłaby do uregulowania się cen za śmieci na niskim poziomie. Jak w ogóle nie kupujesz worków i nie wywozisz śmieci to od razu wiadomo, że pewnie wozisz je do lasu albo podrzucasz w miejsca publiczne. Wystarczy cię sprawdzić. Proste jak but. A tak dzięki naszym włodarzom mamy to co mamy. Nie dość że jest możliwość robienia przekrętów na przypisanych ci koszach i załatwianiu dodatkowych śmieci w celu ich wypełnienia za dodatkową ekstra opłatą to jeszcze sam system wyceny śmieci jest absurdalny.
U mnie wyszło, że będzie to kosztować 8zł x 5 osób = 40zł na miesiąc. Do tej pory firmie płaciłem 15zł. Firmy były 3 więc ich obszar odbioru śmieci był ograniczony. Od lipca przetarg pewnie wygra jedna z nich. Dwie zbankrutują i zatrudnieni ludzie trafią na ulicę poszerzając bezrobocie. Ci ludzie nie będą zarabiać więc spadnie ich konsumpcja, ale za to zgłoszą się do pośredniaka po świadczenie dla bezrobotnych obciążając budżet, zwiększając podatki i zadłużenie wewnętrzne kraju, a więc te obciążenia spadną ostatecznie na mnie. Dodatkowo teraz będę musiał wydać 25 złotych więcej na śmieci, a więc nie wydam tych pieniędzy gdzie indziej na buty, ciuchy, jedzenie itp. a więc inne branże także odczują odpływ moich 25 złotych na miesiąc z ich przychodów do branży śmieciarskiej.  Skąd taki wpływ moich 25 złotych na gospodarkę kraju?  To proste. Tak naprawdę wszyscy obywatele w nowym systemie zapłacą za śmieci więcej. Licząc to na dziesiątki milionów obywateli tego kraju, będziemy mieli piękną sytuację gospodarczą w Polsce, gdzie wielu producentów, handlowców i ludzi świadczących usługi prędzej czy później zbankrutuje ze względu na wymuszony zwiększony pobór pieniędzy na rzecz gmin. Ci wszyscy eks-zatrudnieni trafią do pośredniaka po zapomogę z moich podatków. Oni na pewno nie zwiększą konsumpcji. Ja lżejszy o 25 złotych na miesiąc ze zwiększonymi podatkami na utrzymanie bezrobotnych i inni obywatele przepłacający za śmieci też nie, ale jak to pisał Bastiat tego od razu nie widać więc tym się rząd i samorząd obecnie nie przejmuje, skoro tuż tuż czeka na nich kupa złupionych od obywateli pieniędzy.
Ustawa „śmieciowa” jest do bani, ponieważ opłaty wszędzie rosną - wystarczy poczytać wypowiedzi ludzi – nigdzie nie jest taniej, ale za to wszędzie będzie od lipca drożej. Dodam jeszcze, że u mnie i tak opłaty są w miarę niskie, bo w Bielsku zdarzają się w wysokości 15zł za segregowane i 30zł za niesegregowane. Jak sobie policzę ile by mnie to kosztowało, to aż mam ciarki na plecach. A problem bierze się stąd, że do działającego systemu między klienta i dostawcę usług został przymusowo na skutek ustawy śmieciowej włączony organ pośredni czyli samorząd gminny, który nie zrobi wiele więcej poza wyłonieniem w przetargu odbiorcy śmieci i ściąganiem ode mnie haraczu. Ten, który wygra przetarg stanie się monopolistą na danym rynku. W istocie rząd i samorząd działa jak mafia, bo po pierwsze wymusi obniżenie cen za wywóz śmieci od dostawcy usług w formie przetargu, a po drugie ode mnie jako klienta wymusi znacznie większą opłatę niż dotychczas, a różnicę w cenie zabierze do swojej własnej kieszeni, ups przepraszam do kasy gminnej, ale w sumie na jedno wychodzi . A więc ściągnie haracz od obu stron, które do tej pory jakoś sobie dawały radę bez bossa mafii. I tak oto wymyślono sobie sposób na dodatkowe przymusowe ściąganie haraczu od obywateli tego kraju i naszej gminy na łatanie dziur w budżecie. Wszystko ustawowo, legalnie i zgodnie z prawem. To ja też chcę do mafii.
Najśmieszniejsze jest to, że u nas w gminie jeszcze nie odbył się przetarg na wywóz śmieci, a cenę już ustalono 8zł od łebka dla śmieci segregowanych i 15zł od niesegregowanych. Jak im to wyszło skoro nawet nie wiedzą po ile będą musieli zapłacić firmom wywożącym śmieci nie wiadomo, więc na wszelki wypadek przywalili opłatę z grubej rury. W moim przypadku wzrost kosztów wynosi „zaledwie” 160%. Ten przedsiębiorca, który wygra przetarg pewnie zwiększy obszar odbierania śmieci na całą gminę (a nie jak do tej pory na 1/3 obszaru) i pewnie będzie mógł obniżyć koszty, a więc ten mój kosz na śmieci będzie go kosztował jakieś 10zł od sztuki. Z 40zł gminie pozostanie 30zł na czysto. To jest biznes. Interes jakich mało. Sam bym chciał tyle zarabiać za nic nie robienie. No ale żeby takie wałki robić to trzeba być w mafii, ups przepraszam w rządzie, albo w samorządzie.
Do całego tego syfu wokół śmieci urzędy gminy będą musiały zatrudnić rzeszę ludzi do ściągania haraczu i pilnowania systemu, bo ludzie oskubani z pieniędzy będą kombinować jak tylko mogą, żeby unikać płacenia horrendalnych rachunków za śmieci. Ci nowi urzędnicy nie będą robić nic produktywnego (nic nie wyprodukują) tylko będą siedzieć na dupach i zarządzać w moim imieniu gospodarką śmieciami, chociaż ich o to nie prosiłem. Wszyscy oni muszą dostać wypłatę, bo inaczej nie przyjdą do roboty. Wypłatę dostaną albo z haraczu albo z podatków. Fikcyjnie nawet nie zmniejszą bezrobocia, bo owszem oni będą mieli robotę, ale z kolei stracą ją ci, do których nie trafią środki z pobieranego ode mnie haraczu. Tak jak to podałem w przykładzie do tej pory miałem ekstra 25zł na miesiąc na wydatki. Od lipca tyle mniej będę musiał wydać na konsumpcję. Policz to sobie drogi obywatelu jeszcze raz w skali kraju i dodaj stosowną liczbę nowych urzędników nierobów powołanych do zarządzania tym bajzlem, którzy są bezproduktywni, ale za to wiszą na twoim utrzymaniu. Owszem zarabiają kasę ściągniętą od ciebie, ale nic nie wnoszą do rozwoju PKB bo nie robią nic produktywnego, a wydawać pieniądze to ja też umiem i to lepiej od mojego urzędu gminy. U nas jeszcze system nie działa (zarówno śmieciowy jak i kanalizacyjny), ale zakład komunalny już jest i liczy kilkanaście osób. Piękny rozrost administracji, a jeśli chodzi o marnotrawstwo moich pieniędzy to jestem spokojny. Od lat robią to wyśmienicie i mają w tym wprawę, ale tak to już jest jak się rząd i samorząd bierze do regulowania jakiegoś rynku. Socjalizm pełną gębą, tyle że teraz mamy ten niby lepszy, bo zielony tzw. proekologiczny. Władzy nigdy nie należy ufać, a już zwłaszcza jak włodarze pieją w lokalnych gazetach, że nowa ustawa śmieciowa jest super, naprawi świat, wszyscy będą szczęśliwi i zadowoleni oraz podsyłają ci do domu kolorowe folderki wydrukowane za twoją kasę. Z kolei deklaracja zgłaszająca ilość mieszkańców do ściągania haraczu za śmieci wygląda jak druk z urzędu skarbowego. To tak na wszelki wypadek, żebyś drogi obywatelu czuł respekt i nie dopuszczał do nadużyć, w końcu masz do czynienia z instytucją działającą prawie jak urząd skarbowy, a z nimi nie ma przelewek. To się nazywa robienie obywatelowi wody z mózgu. Z jednej strony uśmiechnięte gęby w gazetkach i telewizji, kolorowe folderki, żeby cię obłaskawić, a z drugiej strony na wszelki wypadek druk do wypełnienia jak z urzędu skarbowego.
Podsumowując, nowa ustawa jest super, a i owszem, ale tylko dla mafii z rządu i lokalnego samorządu, bo oni na tym zarobią i wyjdą najlepiej a ty drogi obywatelu na końcu za te wszystkie „rewolucyjne” pomysły zapłacisz ze swojej własnej kieszeni. Czyli problem śmieciowy rozwiązano tradycyjnie. Czas uruchomić  myślenie i zastanowić się na kogo głosujesz w wyborach.
PS
A jak rząd stwierdza, że 30% ludzi nie płaci za śmieci to należy przyjąć stosowne ustawy, zacząć to sprawdzać i zwiększyć kary za ewentualne przestępstwa, a nie wymyślać jakieś absurdalne drogie systemy na których wszyscy będziemy poszkodowani. Wystarczyłoby, żeby urzędy kontrolowały czy wywozisz śmieci. Skoro wywozisz to masz rachunki. Jak mówisz, że segregujesz i wywozisz do punktów skupu to też dadzą ci zaświadczenie i jesteś w porządku. Nie wywozisz to masz problem. Należy wymyślić system, którego się nie da oszukać, albo zastosować systemy motywacyjne, gdzie ludzie sami będą się garnąć do segregacji śmieci, a nie wymyślać system w którym ci którzy do tej pory płacili uczciwie zapłacą jeszcze większą daninę tylko dlatego, że chce się wymusić na tych co nie płacili, żeby łaskawie zaczęli to robić. W efekcie ci uczciwi ponoszą finansową karę, na którą sobie nie zasłużyli. Następnym razem ci uczciwi też zaczną kombinować i obchodzić prawo jak się da, bo wychodzi na to, że w ten sposób jest lepiej, a bycie uczciwym się nie opłaca, bo prędzej czy później ci dowalą przymiar. Jestem ciekaw gdzie nas takie postępowanie zaprowadzi.

 

Stopka forum/Board footer

Powered by PunBB
© miedzyrzecze.org.pl