Miedzyrzecze.org.pl

Archiwum forum Międzyrzecza

Nie jesteś zalogowany./Not logged in

Ogłoszenie

PRZEGLĄDASZ ARCHIWUM MIĘDZYRZECZA

#1 2009-09-18 22:04:30

LeM
Administrator
Od/From: Międzyrzecze
Zarejestrowany: 2007-06-18
Posty: 1485

Rewolucja publiczna

artykuł ukazał się we wrześniowym numerze gazety "Region"

http://www.miedzyrzecze.org.pl/zdjecia/Region.jpg

Rewolucja publiczna

Postępująca jawność życia publicznego w gminie Jasienica staje się nieodwracalnym faktem.  Przez wiele lat polityka informacyjna gminy skupiona była w rękach jednej osoby i polegała na pisaniu pod dyktando w jedynym gminnym miesięczniku  i mówieniu tylko o tym, co dla władzy było wygodne, czym chciała się ona pochwalić. Z zupełnym milczeniem spotykały się problemy, błędne decyzje oraz różne patologie występujące w życiu naszej gminy.

Na stronie internetowej województwa śląskiego można przeczytać, że „każda informacje o sprawach publicznych stanowi informacje publiczną” oraz „prawo dostępu do informacji publicznej przysługuje każdemu, bez konieczności wykazania jakiegoś interesu prawnego lub faktycznego”. Zgodnie z tym urząd ma obowiązek udostępnienie każdemu dowolną informację, która nie jest zastrzeżona przez inne ustawy (np. o danych osobowych, tajemnicy państwowej itp.). Tak mówi prawo. W gminie Jasienica batalia o przestrzeganie tego prawa toczy się od dawna.

Cokolwiek by mówić lub pisać na ten temat, jedno jest pewne. Ostatnie kilkanaście miesięcy w życiu naszej gminy to w zakresie jawności życia publicznego prawdziwa rewolucja.

Wszystko zaczęło się ponad dwa lata temu. Pamiętam jak zaaferowany Wójt pokazał radnym pierwszy numer nowej gazety o nazwie „Region”. Był bardzo przejęty, wyraźnie zdenerwowany, bez jego zgody pojawiło się bowiem nowe źródło informacji dla mieszkańców gminy. Źródło,  którego nie kontrolował, a w którym redaktorzy pisali co uważali za ważne i interesujące a niekoniecznie z jego punktu widzenia wygodne. Dla przyzwyczajonego do monopolu informacyjnego gospodarza gminy było to niemal nie do pomyślenia. Mimo, że minę miał nietęgą, uspokajał wszystkich mówiąc, że nie daje tej gazecie więcej jak trzy miesiące. Na szczęście pomylił się, redagowany przez młody zespół  miesięcznik ukazuje się nadal, już trzydziesty raz. Uważam, że to bardzo dobrze. Choć czasem czytając niektóre teksty zżymam się, „co oni tam wypisują”, „przecież to było zupełnie inaczej”, po jakimś czasie przychodzi refleksja „oni to tak opisali, bo tak to widzą, tak zostali poinformowani, nie znając wszystkich detali do takich wniosków doszli”.

Kolejnym etapem rewolucji publicznej było pojawienie się Forum Samorządowego na stronie internetowej Międzyrzecza. Przyznaję, że to był mój pomysł. Pełniąc przez kilka lat funkcję radnego widziałem co się dzieje w gminie, widziałem też, jak jest to przedstawiane opinii publicznej. Wszystkie sukcesy, niezależnie przez kogo uzyskane musiały być oficjalnie sukcesami wójta. Nikt inny nie miał prawa być w niczym od niego lepszy. Nikt nie mógł mieć własnego zdania, pomysłu, niczego. W moim przypadku bardzo mi szkodziły literki przed nazwiskiem, w gminnym świecie miałem ich zdecydowanie za dużo. Wielokrotnie miałem wrażenie, że wchodząc do gminy wchodzę do świata, który realnie nie może istnieć, który do tej pory był opisywany tylko w beletrystyce. Jednak ten świat istniał naprawdę, tylko mało kto o nim wiedział.
Gdy pojawiła się możliwość komunikacji społecznej poprzez forum internetowe, natychmiast z tego skorzystałem. Dla samorządowca to znakomite narzędzie, pozwala na bieżące kontaktowanie się z mieszkańcami, przekazywanie informacji a także pozyskiwanie opinii mieszkańców. Od początku zapraszam wójta i wszystkich radnych do otwartej dyskusji na forum o sprawach gminnych, jest to bowiem znakomity sposób na dotarcie do mieszkańców, przekazanie informacji, rozmowę, wyjaśnienie wątpliwości. Forum jest też doskonałym miejscem na polemikę i wymianę zdań. Na zaproszenie do dyskusji wójt zawsze odpowiada, że nie ma czasu. Szkoda, bo ostatnio na obmawianie radnych z Międzyrzecza poświęca dziesiątki godzin w miesiącu, obecnie na niemal każdym spotkaniu poświęca temu mnóstwo czasu. Na rozmowę z mieszkańcami czasu nie ma…

Uruchamiając forum samorządowe wiedziałem, że ta forma komunikacji społecznej nie spotka się z akceptacją wójta, że wystąpi on przeciwko. Nie spodziewałem się jednak, że z taką zaciekłością wójt będzie zwalczał naturalne dla współczesnego świata formy przekazu. Inne gminy na swoich oficjalnych stronach zamieszczają forum (np. gmina Chybie), gdzie mieszkańcy mogą się wpisywać, w naszej gminie całą energia idzie w kierunku, jak zamknąć to co już jest.

Następne etapy rewolucji publicznej zawdzięczamy znowu młodej ekipie „Regionu”. Najpierw utworzyli własny serwis internetowy, potem wzięli kamery w ręce i ruszyli w teren. Pamiętam panikę na sali sesyjnej, gdy nagle kamery pojawiły się na sesji Rady Gminy. Radni zamilkli, zaś przyzwyczajonemu do niekontrolowanego gadulstwa wójtowi tak bardzo się to nie spodobało, że zrobił młodym dziennikarkom kilkunastominutowy wykład, co powinny a czego nie powinny pisać w gazecie. Być może wójt myślał, że w ten sposób  je wystraszy. Dziewczyny wykładu spokojnie wysłuchały, artykuł napisały i … przyszły na następną sesję.

Ostatnią zaporą, którą wójt chciał koniecznie ustawić by zablokować dostęp do informacji był nowy statut gminy. Przygotowany przez wójta projekt był tak jawnie sprzeczny z prawem, że nie dało się tego nie zauważyć. Od razu wspólnie z radnym Tomaszem Osuch zaproponowaliśmy usunięcie całego fragmentu statutu dotyczącego dostępu do informacji publicznej jako zdecydowanie niezgodnego z prawem i zastąpienie go właściwymi przepisami. Niestety wójt się zaparł. Za cenę postawienia na swoim doprowadził do ośmieszenia  obsługi prawnej urzędu, w efekcie końcowym również Rady Gminy. Dzisiaj przeczytałem w „Regionie” wywiad z radnym z Rudzicy Rudolfem Budny. Mówi on w nim, że nic się nie stało, że statut wymaga minimalnych poprawek. Zupełnie nie zgadzam się z tą opinią. Wójt zaproponował a Rada Gminy uchwaliła statut gwałcący w sposób jawny podstawowe prawa wolności obywateli. Przez rok czasu przy każdej okazji głośno o tym mówiliśmy. To nie było przeoczenie, to było jawne pogwałcenie prawa. To dla życia publicznego gminy kwestie zasadnicze. Pan radny swoimi słowami wpisał się w stosowany w naszej gminie zły nurt minimalizowania rzeczy niewygodnych.

Ostatecznie kwestiami dostępności do informacji publicznej w naszej gminie zajął się Wojewoda Śląski Nakazał wprowadzenie regulacji, o które jako radni wnioskowaliśmy już prawie rok temu. Mam nadzieję, że decyzja wojewody przypieczętuje ostateczne zwycięstwo rewolucji publicznej w gminie Jasienica a mieszkańcy uzyskają zagwarantowany prawem dostęp do informacji .

Na koniec powstaje pytanie, czy warto było podjąć upartą walkę z nieprawidłowościami i patologiami w naszej gminie. Uważam, że tak choć cena, którą płacimy jest wysoka. Jest to cena zszarganej opinii, steku pomówień, histerycznych ataków hipokryzji i wielu przykrości, których na co dzień doświadczaliśmy, doświadczamy i doświadczać będziemy. Ktoś napisał, że decydując się na pracę w samorządzie trzeba mieć grubą skórę. Tak, trzeba …

Leszek Mroczko

Offline

 

Stopka forum/Board footer

Powered by PunBB
© miedzyrzecze.org.pl